Blog

Pozostałe

NIE dla czadu! CONTROL-ujcie życie!

Źródła podają, że w Polsce w wyniku zatrucia tlenkiem węgla każdego roku umiera nawet 100 osób. Czy to dużo? Oczywiście w skali innych nieszczęść, egoistycznie można powiedzieć że nie, jednak gdy na warsztat przywołamy sam czad, to sprawa wygląda nieco inaczej. Inaczej, bo nie zadaje ran, bo nie leje się krew, bo nie ma oddźwięku można powiedzieć klasycznej tragedii, o której na co dzień mówi się w telewizji.  Proszę wybaczyć spłaszczenie nieszczęścia do zmniejszenia jego powagi względem wszystkich ludzkich dramatów, jednak zależało mi na okazaniu tego nieszczęścia jako tego, w zdecydowanej większości wynikającego nawet z wieloletnich zaniedbań.

Do zatruć tlenkiem węgla dochodzi głównie w okresie jesienno – zimowym, w okresie grzewczym, kiedy staramy się uszczelnić drzwi i okna, by nie wpuszczały zimna do naszych mieszkań i domów, a jednocześnie rozpalamy piece, żeby te wnętrza ogrzać. Czad zabija bez ostrzeżenia gdy śpimy, a więc w czasie, kiedy jesteśmy aktywni, warto zwrócić uwagę na charakterystyczne dla tego zagrożenia objawy, takie, których możemy doświadczyć. Z pewnością może to uchronić nas i naszych bliskich przed najgorszym. Tlenek węgla – czad nie pachnie, nie da się go wyczuć, jest gazem lżejszym od powietrza, co pozwala doskonale się z nim mieszać. a tym samym rozprzestrzeniać w pomieszczeniach. Ten śmiertelny gaz powstaje w wyniku niepełnego spalania się paliw – drewna, węgla, ale też nafty, ropy czy gazu, co z kolei spowodowane jest wadliwymi instalacjami, nieprawidłowymi regulacjami nastawów spalania, nieszczelnościami instalacji grzewczych i odprowadzających. Według strażaków najczęściej do tragicznych zdarzeń dochodzi w przypadku tzw. samoróbek – piecyków domowej roboty stanowiących niejednokrotnie podstawowe i jedyne źródło ciepła w domach.

Opowiem krótko o tym, co dzieje się, kiedy czad pojawi się w pomieszczeniu w którym się znajdujemy i nie będzie to historia ze szczęśliwym zakończeniem, bo niestety takich jest niewiele. Jak wspomniałem wcześniej, czad miesza się z powietrzem, zatem nawet w ciągu dnia, nie tylko we śnie wdychamy go do płuc. W płucach – w układzie oddechowym  czad doskonale wchłania się i łączy ze składnikami krwi, z białkiem znajdującym się w erytrocytach – hemoglobinie, która odpowiada za transport tlenu i dwutlenku węgla w organizmie. Tlenek węgla wiąże się z hemoglobiną we krwi nawet 210 razy szybciej niż tlen, niemal całkowicie wstrzymując jego transport i dopływ do najważniejszych organów organizmu. Zaburzenia dotlenienia spowodowane czadem powodują nieodwracalne zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym, upośledzają pracę serca, co skutkuje w wielu przypadkach śmiercią. Warto wiedzieć,  jak rozpoznać objawy zatrucia tlenkiem węgla. Bezwonny, bezbarwny, cichy zabójca, niewidzialna śmierć – takie określenia czytamy w zasadzie wszędzie, co jak najbardziej jest prawdą. To gaz który usypia, wyłącza stopniowo czujność, świadomość, zdolność myślenia i podejmowania decyzji.

Wyobraźcie sobie proszę taką scenę, sytuację. Jest zimowy wieczór, w kominku płonie ogień, który dodatkowo wpływa na nas relaksująco, a nawet kojąco po ciężkim tygodniu pracy. Odczuwacie zmęczenie, może lekki ból głowy w początkowej fazie działania czadu. Łączycie te wszystkie objawy klamrą zwyczajnego zmęczenia, chcecie odpocząć. Owijacie się w ulubiony koc i wypijając łyk ciepłej herbaty z miodem, cytryną i imbirem zamykacie oczy, czując odprężenie. Zasypiacie. W przypadku który opisuję, może nazbyt barwnie – zasypiacie na zawsze. Upośledzenie układu oddechowego, układu krwionośnego i najważniejszych narządów organizmu postępuje szybko i we śnie, w całkowitym odurzeniu śmiertelnym gazem. Wszystkie objawy wymienione wcześniej mogą być oznakami działania tlenku węgla. Człowiek odurzony w ten sposób traci zdolność orientacji, poczucia zagrożenia, nie reaguje ucieczką, nie myśli racjonalnie. Jest senny, wiec zasypia i umiera we śnie, kiedy nie nadejdzie pomoc z zewnątrz.

Kiedy już się to wydarzy, kiedy znajdziecie osobę, w organizmie której spustoszenie siać może czad, trzeba działać szybko, zdecydowanie i bezwzględnie. Oczywiście pamiętać należy o własnym bezpieczeństwie. Powtarzamy zawsze, że dobry ratownik to żywy ratownik, warto utrzymać to w mocy. Po wejściu do pomieszczenia trzeba jak najszybciej wynieść osobę poszkodowaną na zewnątrz, na świeże powietrze, jeżeli jest możliwość otworzyć okna w pomieszczeniach. Rozluźnić ubranie pod szyją, wezwać pomoc, sprawdzić oddech i dalej…kto był na naszych szkoleniach ten wie – chciałoby się powiedzieć. Kontynuując – należy rozpocząć prowadzenie resuscytacji krążeniowo oddechowej.

Aby uniknąć  tak dramatycznych sytuacji  trzeba regularnie dbać o sprawność wentylacji, regularnie realizować przeglądy układów grzewczych, zainwestować stosunkowo niewielkie pieniądze w stosunku do wartości zdrowia i życia i wyposażyć swoje miejsce do życia w czujniki czadu, czujniki dymu.

Życzymy sobie  i Wam, by nawet ten prosty tekst trafił do Waszej świadomości, zbudował poczucie odpowiedzialności za siebie i sobie najbliższych. Życzymy sobie i Wam, abyśmy  czytali w przyszłości mniej nagłówków typu:  „Tragedia we wsi – czad zabił całą rodzinę”, nie żyje 20 latek – zabił go tlenek węgla”, czy „ niewidzialny zabójca znów zaatakował”. Control-ujcie życie!

T.K.